W sieci usług

4artWedług badania CBOS z lipca 2009 r., większość dorosłych Polaków (65%) ma w domu komputer osobisty, z czego stały dostęp do Internetu posiada 56% Polaków. Dostęp do Internetu rośnie proporcjonalnie do wzrostu dochodów oraz wielkości miejsca zamieszkania. Zaskakujące jest jednak, że najczęstszym podawanym powodem rezygnowania z podłączenia do globalnej sieci w gospodarstwach domowych, jest brak potrzeby, podczas gdy zarówno koszty sprzętu, jak i usług znajdują się na dalszych pozycjach.

 

Najczęstszym celem korzystania z sieci jest chęć komunikowania się, wyszukiwania informacji o towarach i usługach, czytanie i pobieranie czasopism, gier oraz muzyki. Nieco rzadziej wybieramy serwisy związane z turystyką, słuchamy radia i oglądamy telewizję online, korzystamy z usług bankowych czy dokonujemy zakupów.

 

Wirtualne pieniądze

Coraz więcej osób w Polsce realizuje transakcje bankowe za pośrednictwem Internetu. Tradycyjne banki, jako rozszerzenie dotychczasowych usług, oferują dostęp online do posiadanych już rachunków. Do najpopularniejszych banków działających w sieci należą mBank oraz Inteligo, swoje usługi na tym polu świadczą również pozostałe polskie banki. Coraz więcej internautów wybiera dziś wirtualne konta. Argumentami przemawiającymi na ich korzyść są: szybki dostęp, możliwość realizowania transakcji 24h na dobę, a także niskie koszty utrzymania. Zazwyczaj w takich bankach nie pobiera się opłat za założenie i prowadzenie rachunku, nie ma konieczności dokonywania stałych wpłat czy posiadania kwoty minimalnej, wyższe jest natomiast oprocentowanie. Tańsze są właściwie wszystkie usługi, w tym również przelewy. Możliwe jest korzystanie ze zleceń stałych, lokat terminowych czy przelewów do ZUS i US oraz doładowanie telefonów komórkowych i inwestowanie w fundusze i obligacje. Powszechnie oferowana jest również opcja uzyskiwania za pośrednictwem sms-u informacji na temat konta, w tym dotyczących salda rachunku, jego pełnego numeru czy operacji wykonanych w wybranym okresie.

 

Trudno właściwie wskazać wady tego rozwiązania. Problemem jest chyba jedynie przełamanie bariery psychologicznej. Klienci obawiają się, że ich pieniądze staną się łupem hakerów. Jak się jednak okazuje, najbardziej szkodliwa jest niska świadomość bezpieczeństwa w sieci, co oznacza, że dla pieniędzy ulokowanych na internetowym koncie zagrożenie stanowią głównie ich właściciele. O metodach przeciwdziałania takim niebezpieczeństwom, w tym o phishingu i pharmingu pisaliśmy w artykule Dane pod specjalnym nadzorem. Warto jednak pamiętać, że banki gwarantują odpowiednie certyfikaty oraz zaawansowane systemy zabezpieczeń – w tym szyfrowanie połączeń, pozwalające na zapewnienie poufności wymienianych danych. Poza tym bank identyfikuje klienta poprzez jego numer, hasło i czasem również podpis elektroniczny, chętnie wykorzystuje się również opcję haseł jednorazowych, ważnych jedynie przez kilka minut. Szereg operacji (w tym przelewy) wykonuje się poprzez odpowiedni kod, dostarczany w formie listy haseł tradycyjną pocztą lub za pośrednictwem sms-u.

 

Długa droga do e-faktury

Kolejnym cennym udogodnieniem, na które pozwala łączność z Internetem, będzie przejście na system elektronicznego fakturowania. Zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej z grudnia 2001 roku, faktury mogą być wystawiane w formie papierowej lub elektronicznej – o ile odbiorca wyrazi na to zgodę. Zawartość elektronicznej wersji tego dokumentu jest identyczna z postacią papierową i istnieje możliwość jej wydruku, jeśli takie będzie życzenie użytkownika. Do tworzenia e-faktur, a także odczytywania zaszyfrowanych w nich danych, służy specjalne oprogramowanie. Polskie prawo mówi, że faktura elektroniczna musi gwarantować autentyczność swojego pochodzenia oraz niezmienność zawartych weń danych. Poza tym istnieje obowiązek przechowywania dokumentu przez pięć lat od zakończenia roku jego wystawienia. Zainteresowani tym rozwiązaniem powinni posługiwać się e-podpisem (który szerzej omówiony został w poprzednim artykule) lub korzystać z systemu EDI (Electronic Data Interchange) – zamkniętej sieci, obejmującej grupę firm i umożliwiającej bezpieczny obieg dokumentów oraz danych. Dziś jeszcze mało popularna e-faktura będzie powoli wypierać tradycyjne dokumenty, potrzeba jednak na to sporo czasu i inwestycji, szczególnie w informatyzację w administracji publicznej. Zgodnie z projektem rozporządzenia Ministra Finansów, które wejdzie w życie 1 stycznia 2010, e-faktura stanie się oficjalnym dokumentem równoznacznym z fakturą papierową. Wprowadzenie tego rozwiązania nie tylko przyspieszy i usprawni działania administracji i firm, ale też pozwoli zaoszczędzić pieniądze na obowiązkową do tej pory korespondencję.

 

Tanio, dużo i… niepewnie

Komercyjna rola Internetu zyskuje na znaczeniu – szybko rośnie liczba osób, które kiedykolwiek kupiły coś za pośrednictwem serwisów internetowych. Z badania CBOS wynika, że co trzeci dorosły Polak deklaruje, że kupił coś przez Internet, a co dziesiąty – że coś sprzedał. Spośród internautów większość dokonała zakupu tą drogą. Najczęściej zamawiamy książki i czasopisma, ubrania, sprzęt sportowy, elektroniczny i komputerowy, a także oprogramowanie, muzykę i film. Znacznie rzadziej korzystamy z możliwości zakupu artykułów spożywczych, kosmetyków i usług turystycznych. Asortyment dostępny w sieci staje się coraz szerszy. Wśród tysięcy przedmiotów, które można nabyć poprzez Internet znajdują się również leki. Liczba zwolenników zakupów online stale rośnie, można bowiem w ten sposób nabyć upatrzone przedmioty po znacznie niższych cenach niż w tradycyjnym sklepie. Istnieją nawet witryny oferujące porównanie cen poszczególnych przedmiotów w wielu internetowych sklepach. Bardzo chętnie korzystamy również z aukcji online, oferowanych przez portale Allegro, E-bay czy Świstak, a łączących wszechstronność sklepu wielobranżowego oraz bazaru. Tym, co wielu internautów odstrasza od dokonywania tego typu zakupów, jest obawa, że zostaną oszukani przez niesolidnych sprzedawców i naciągaczy zakładających fałszywe witryny.

 

Internet już dawno przestał być jedynie zabawką z elementami edukacyjnymi. Jego udział w życiu społecznym staje się coraz bardziej widoczny. Najdobitniejszym tego przykładem jest nie tylko rozwój witryn usprawniających kontakt z administracją publiczną, ale także szereg opcji dodatkowych. Znajdują się wśród nich możliwość e-votingu (głosowanie za pośrednictwem sieci), zamówienia wizyty lekarskiej, wypożyczenie książki czy dokonywanie rozliczeń podatkowych. To rozwiązania sprawnie funkcjonujące już w wielu krajach i znajdujące się w tworzonym przez rząd Planie Informatyzacji Państwa. Od projektu do jego realizacji jednak jeszcze daleka droga.